Relacja

Bożydar, chłopak gładki jak dandys,

Zaproszon został do panny Wandy

Na łyczek wyśmienitej brandy.

Elegancko więc się odsztyftował,

Chustkę batystową do butonierki schował,

Brylantyną (zawsze noszoną w kieszeni)

Włosy nasmarował

I do drzwi pięknej panny zastukał.

„Ależ z pana jest niezła sztuka!”

Powiedziała Wanda na powitanie

I tak zaczęło się spotkanie.

 

Chichotanie, długie w oczy spoglądanie,

Do uszka słówek czułych szeptanie

I w rytm muzyki z adaptera

Zmysłowe stópką poruszanie.

Wtem panna Wanda

Swoje eleganckie sandałki zdejmuje

I taniec argentyński, co się Tango zwie,

Zatańczyć proponuje.

 

Bożydar przyjął propozycję skwapliwie,

Gdyż pomyślał „Niewątpliwie

W tańcu zdarzy się okazja jaka

Na tak zwanego potocznie ,cwaniaka’

skraść tej pannie buziaka,

Skoro panna ochotna taka”.

I chłopak kilka kroczków postępuje,

A tu panna Wanda już w tańcu wiruje!

W rytm muzyki się kręci,

Ciałem młodym a pięknym Bożydara nęci.

 

Nachylił się tedy młodzieniec bez wahania

By szyję, nastawioną do ucałowania,

Pokryć pocałunkami –

A pocałunków tych miało być niemało! –

I przycisnął dziewczynę do siebie śmiało.

Lecz o dziwo! Ta wyrywa się nagle

I mówi: „Cóż robisz diable,

Pan trzymasz mnie jak w imadle!”

 

Zdębiał Bożydar młody,

Szkarłatem mu nabiegły jagody:

A cóż to za podchody!

Najpierw tak, a potem nie?

Przecie ja w żyłach nie mam wody! –

Łapie w emocjach za sandał prędko:

Ach, ty przewrotna panienko!

Trach! Bucik rozbija szybę i leci przez okienko.

 

Obruszyła się nadobna Wanda:

„Toż to granda i skandal!

Pan jesteś nieokrzesany zwierz

I do tego wandal!

Czy pan wiesz,

że to był mój ulubiony sandał?”

Bożydar szybko się opanował,

Jak cziko latino

Włosy przejechał brylantyną

I przemówił z dostojną miną:

 

„Wandal? Jedyne, co łączy mnie z Germanami,

To ich język studiowany niektóremi chwilami

Oraz czasem paranie się u nich pracami,

Aby móc się potem pochwalić

Większemi niż tu zarobkami.

Ale pokrewieństwo nas żadne nie łączy” –

Przerwał, westchnął, po czym dokończył:

 

„A co do zwierzostwa, moja droga pani,

Przykro mi, że zaszło to między nami,

Ale dałem się zdrożnym myślom omamić

I nie mogłem już zapanować nad emocjami.

Więc tak niestety wyszło. A za bucik

Przepraszam. Proszę się nie smucić.

Wykorzystam koneksje

I postaram się go tu wrócić.

 

Tymczasem proszę o mnie

Nie myśleć niesympatycznie.

Ja serce mam liryczne,

A że pani słuchała tak ślicznie,

Chciałem zbliżyć się metafizycznie

Kulturalnie się zwierzając.

Ale „meta” później psikusa sprawiając

I od reszty słowa w tańcu się odłączając,

spowodowało, że doszło do samej ,fizyki’.

Jednak powtarzam, zwykle nie bywam dziki.

Cóż, więcej pani nie napadam.

Zabieram siebie – i spadam”.

 

Piękna Wanda przymrużyła oczy

Podmalowane kolorem,

Uśmiechnęła się, po czym

Oblizała wargi różowiutkim jęzorem

I rzekła:

„Przyjdź pan do mnie jutro wieczorem.

Pozwierzymy się sobie przed telewizorem.

Oczywiście kulturalnie –

Będzie film z Nikiforem”.

8 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.