Wszystko boli

Wszystko boli

Stare kontuzje, umęczone ciało

I stawy nierozciągnięte

A tak by się szpagat zrobić chciało.

Lub szybkie auto z salonu,

Wycieczka po zaułkach Florencji

Czy zwykły za gaz rachunek - 

Bo się nie ma na to pieniędzy.

Ludzka głupota i zawiść.

Że tolerancja to tak wielki trud.

I wojna całkiem daleko

I zupełnie niedaleko głód.

I zwierzęta, które cierpią,

Ziemia łkająca pod stopami.

Że nic się na to nie poradzi,

Choć zabijamy ją sami.

I tyle miejsc nieodwiedzonych,

I te książki nieprzeczytane.

I marzenia niespełnione,

Te proste i te niewypowiedziane.

I sam ból boli,

Że się nie wie, czy mieć czy być.

Że prościej jest oszukiwać

I prawdziwe ja przed innymi kryć.

Że nie krzyczy siebie na głos

Tylko myśli, co ktoś myśli.

Ten brak do wszystkiego dystansu

Więc i przejmowanie się wszystkim.

Że tyle rzeczy się zaczyna,

A tak niewiele skończyć się udaje.

Że się boi zdobyć na to najważniejsze,

Gdy stanie się na decyzji rozstajach.

Że się nie wie, co tak naprawdę jest najważniejsze.

A może się wie? I właśnie to napawa bólem?

Że Cię przy mnie nie ma i nie wiem, gdzie jesteś.

I czy istniejesz w ogóle.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.