Ciepłość

Przestałem śpiewać pod prysznicem

I głupich min już nie robię.

Ale nie, że minąłem dorosłości granicę,

Po prostu smutno mi po tobie.

Jednak wiosna radosna nadchodzi skrycie,

Słonko coraz wyżej świeci,

Ciepły wiatr wieje, deszczyk o świcie,

A z nim jakoś to wszystko leci.

Więc uśmiecham się mrużąc powieki,

Słucham trąbki czy pianina Komedy.

Lub napiję się kawy z mlekiem,

Papierosa zapalę od biedy

I Jest miło. Promień słońca

Parkiet przy biurku maluje na kolor złoty.

Położyłbym się tam i bez końca

Leżałbym, gdybym był małym kotem.

Koty lubią grzać swoje futro

I ja lubię słońce na twarzy.

Wczoraj było zimno. Kto wie, jak będzie jutro.

A dziś jest pełne ciepła, miękkości.  I marzeń.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.