Gwiazdy wspomnienie

Ot, wspomnienie. Pojawia się czasem

Znienacka. Nie wiedzieć czemu i po co.

I otula mnie ciepłem, a nad lasem

Gwiazdy jasno ze śmiechu migoczą.

Ten las ciszą szeleści jak ogonem pawim.

Śpią zwierzęta, cała leśna gromada.

Gwiazdy za to chcą w wyścigi się bawić,

Z wdziękiem jedna za drugą w noc spada.

Kołysanki słowa płyną jak liście paproci

Ze strumienia szeptem, wiatr szumi jej melodię.

Leżą gwiazdy na łące, zmęczone po locie,

Złotopiękne, i szczęścia blask bije od nich.

A Ty jesteś właśnie gwiazdami wśród traw

Niedostępna, bo taka gwiazd jest natura.

Choć mnie kusisz feerią doznań, smaków i barw

Nim podejdę znowu skryjesz się w chmurach.

Tylko ślad po Tobie zostaje. Ślad rozkoszy,

Jakże smukły, wyściełany gwiezdnym pyłem.

Ten ślad, nim słońce noc i sen rozproszy,

Ten dotyk, to wspomnienie. Ciepłe i miłe.

Kołysanka

Cyt, cyt, zamknijcie oczy dzieci,

Księżyc złowrogo dziś świeci.

Posłuchajcie swojej matuli,

Ona głosem do snu was utuli.

Nie spoglądajcie przez okno.

Stare wierzby na deszczu mokną.

Wiatr mocno ich konarami targa.

W jego wyciu smutna skarga,

Że zimno mu i samotnie.

Więc gdy zobaczy was w oknie

Porwie i już tu nie wróci.

Matulę to zasmuci.

Posłuchajcie jej, gdy was prosi.

Deszcz cichnie, mgła się wznosi.

Nie płaczcie, cicho, sza.

To nie jest dobra mgła.

W niej się coś złego kryje.

Wiatr wciąż złowieszczo wyje.

Cyt, cyt, słyszycie to?

Za oknem czyha zło.

Połóżcie się spać, kochane,

Matula przy was zostanie.

Zamknijcie swoje oczy.

Niech sen was zauroczy.