I znów jak głupek się zakochałem

I znów jak głupek się zakochałem.

Człowiek nie wyciąga wniosków.

Bo ciągle powtarza, że nigdy więcej,

A potem bach! i już, po prostu.

Siedzi, wzdycha, w sufit patrzy,

Serca kreśli, pisze durne wiersze.

I upaja się deszczem za szybą

I w kominku grającym świerszczem.

Gdzieś by poszedł, pobiegł, poleciał.

Sam dobrze nie wie, po co i dokąd.

I piosenki fałszuje pod nosem

I uśmiecha się do siebie szeroko.

I myśli – ach, głupi głupek –

Że teraz to już będzie na wieki,

Więc aby sen w głowie zatrzymać

Ze wszystkich sił zaciska powieki.

W końcu oczy otworzy zdumiony

I zapyta „ale przecież, jak to?”

Bo nie komedia to, lecz jak zwykle

dramat, tylko we trzech aktach.

Co później, wszyscy świetnie wiedzą,

Szkoda papier na jęki marnować.

Ale później to, później, a teraz

Idę kochać, jak głupek, od nowa.