Pa

Deszczu strugi szeleszczą

Heban nocy się rozmywa

gdy kropel jasny brzeszczot

mą duszę wskroś przeszywa

 

Samotność. Gdy wschodzi noc

Zaczynam oddychać sobą

I jest czas i chęć i moc

zmierzyć się ze własną głową

 

Alkohol i papieros

to oręż w mojej dłoni

To ja, mityczny heros

swojego imperium bronię

 

Gnam na rumaku z gwiazd

Wygrywam każde starcie

Unikam wszelkich prawd

Nocą są nic nie warte

 

To ja, fantazji bożek

Tryumfu marsz mi brzmi

Kto ze mną wygrać może?

Ty, nieuchronny świt

Gwiazdy wspomnienie

Ot, wspomnienie. Pojawia się czasem

Znienacka. Nie wiedzieć czemu i po co.

I otula mnie ciepłem, a nad lasem

Gwiazdy jasno ze śmiechu migoczą.

Ten las ciszą szeleści jak ogonem pawim.

Śpią zwierzęta, cała leśna gromada.

Gwiazdy za to chcą w wyścigi się bawić,

Z wdziękiem jedna za drugą w noc spada.

Kołysanki słowa płyną jak liście paproci

Ze strumienia szeptem, wiatr szumi jej melodię.

Leżą gwiazdy na łące, zmęczone po locie,

Złotopiękne, i szczęścia blask bije od nich.

A Ty jesteś właśnie gwiazdami wśród traw

Niedostępna, bo taka gwiazd jest natura.

Choć mnie kusisz feerią doznań, smaków i barw

Nim podejdę znowu skryjesz się w chmurach.

Tylko ślad po Tobie zostaje. Ślad rozkoszy,

Jakże smukły, wyściełany gwiezdnym pyłem.

Ten ślad, nim słońce noc i sen rozproszy,

Ten dotyk, to wspomnienie. Ciepłe i miłe.