Bajka

Wiem, że gdzieś jesteś. Że też na mnie czekasz.

Że będziesz aksamitem, co duszę powleka.

Że we mnie się wtulisz, szukając wytchnienia.

Że popchniesz, gdy przyjdzie dogonić marzenia.

Że zrozumienie znajdziesz i sama je okażesz.

Że z uśmiechem pomożesz nieść życia bagaże.

Że będę Ci wodą i ogniem Ci będę.

Że będę spokojem. I będę obłędem.

Że będę drogowskazem w życiowej rozterce.

Że dam Ci to wszystko, czego pragniesz sercem.

I nie będziesz już miała żadnych wątpliwości,

Że jestem spełnieniem banalnej miłości.

 

I Ty nim też będziesz, wiem to na pewno.

Znajdę Twą wieżę, bajkowa królewno.

O możliwościach

Żył raz mężczyzna, który

Choć skromnej był postury

Mierzyć chciał ponad chmury.

I na szczycie stanąć góry

Co się nazywa Parnas.

Pisał więc wiersze i klecił

wersy dla starych i dzieci,

A wszystko to warte śmieci.

I śmiali się inni poeci,

Że jest poetycki parias.

Lecz oto pewnego razu

Na widok kobiety obrazu

Strofy nabrały wyrazu

I utkał on z weny nakazu

Piękny liryczny arras.

Tak że widzicie, kochani

Że nawet gdyście do bani

I zwykle każdy was gani

Spychając do otchłani

 Artyzmu, to furda marazm!

Z muzą każdy go może pokonać

Pisząc słowa godne Katona.

Potem w chwale unieść ramiona,

A tłum na waszą cześć wykona

Taniec, i zabrzmią dźwięki fanfar.

Sen o śnie

Chciałbym być z Tobą i ufać Ci.

Przynosić rano ze sklepu rogale,

Wieczorem zaś z ogrodu bzy.

Nocą sypałbym na Ciebie korale.

Chciałbym czuć Twoje ramiona,

Całować Twe uda i Twe biodra.

Dotykać skóry, co słońcem spalona

Poci się, gdyś dla mnie szczodra.

Chciałbym Ci szczęście wielkie dać

I brać je również od Ciebie garściami.

A potem spokojnie moglibyśmy spać,

A księżyc spałby tuż nad nami.